Najlepszy psycholog z Warszawy? | najlepszypsycholog | e-blogi.pl
najlepszypsycholog
Najlepszy psycholog z Warszawy? 2014-11-29

Mając posadę jako psychoterapeuta psychodynamiczny, nieraz wymierzam sobie pytanie: co takiego dzieje się, na szczeblu biologicznym w omnibusach chorych, z którymi jestem na etacie? Spostrzegałem metamorfozy, które zachodzą w ich sposobie zaznawania siebie i globu, konstruowania relacji z innymi ludźmi, dementowania spotykających ich wydarzeń i sytuacji. Upływając przebieg rehabilitacji, w kółko Macieju rozmawialiśmy o tym, jak zmieniło się ich rozumienie samych siebie, jakie najnowsze psycholog, adaptacyjne uchowania uruchomili w własny kalejdoskop wprawy a z czego ustąpili, jak przekształciło się ich samopoczucie i na koniec, jaki ma to wpływ na ich subiektywne poczucie swojej wartości. Miałem świadomość zmian, o których nabazgrano już dużo w bibliografii obiektu, a które są skutkiem podejmowanych wielorakich działań i interwencji psychoterapeutycznych w procesie rehabilitacji. Zmian na szczeblu uchowania, ról poznawczych, przekonań i afektu. Frapowało mnie jednakże, jakie zmiany przebiegają na szczeblu psychofizjologicznym a ściślej co dzieje się w mózgu osobnika, który na dzień dobry pozostaje w procesie rehabilitacji, a potem, spełniwszy postawione sobie zamysły, go kończy. Czy adaptuje się coś na szczeblu neuronalnym? Możliwe, że adaptuje się aktywność mózgu? Może uaktywniają się wielorakie, do dziś dnia nie funkcjonujące tereny? Czy również funkcja tych terenów kapituluje poprawie ewentualnie charakterystycznemu wyciszeniu? Czy tworzą się najnowsze zjednoczenia, ścieżki neuronalne czy również jest to wyłącznie wariacja ilości i aktywności neuroprzekaźników bez metamorfozy nieabstrakcyjnej struktury mózgu? Jeżeli w takim przypadku coś kapituluje zmianie to co? I jak to przetestować? Czy da się to zauważyć? Szukając odpowiedzi na postawione w tytule wypytywanie, należałoby zainicjować od skrótowego opisu, czym jest rehabilitacja psychodynamiczna i jakie są jej założenia. Kiedy Freud ponad sto lat temu zapoczątkowywał własne modne prace analityczne, pewnie nie spodziewał się tego, co odkryje. Był pierwszym odkrywcą, który ujrzał wpływ człowieczej bezkrytyczności na ludzkie zaznawanie i działanie. Jego zdaniem, wszyściuśko to, co ludzie czynią, jak przeżywają czy jak uważają chociażby, ma własne źródło w niewyświetlonej, nieprzerwanej walce duchowych instynktów i sporów. I ta istotnie bitwa ma niewyniośli wpływ na przedsiębrane wole. Wedle Freuda, zupełnie nieświadomie. Jak Freud (i jego następcy) rozumieli profesję terapeutyczną? Wedle psychoterapeuty freudowskiego, praca taka polega na ewolucyjnym dźwiganiu tego co nieświadome do jaźnie. Co za tym idzie wgląd oraz w rezultacie przepracowanie biorących się z tego emocji i uczuć jest kluczem do poprawy sposobu zaznawania i jakości życia. Uczynienie tego co nieświadome spontanicznym, ma według psychoanalityków istotne znaczenie terapeutyczne. Praca nad własną łatwowiernością w zespoleniu z innymi substratami sanującymi (np.. wystrzałową zależnością terapeutyczną) jest w takim przypadku kluczem do ustąpienia syndromów, do uleczenia pacjenta. Równolegle Freud (choć z wychowania był neurologiem) jak i kroczący jego śladami, poniekąd nie zadawali sobie wypytywania o to, co dzieje się w mózgu pacjenta na szczeblu funkcjonalnym i fizjologicznym. Ciekawiły ich wyłącznie biegi umysłowe przebiegające podczas rehabilitacji, biegi, które mogli badać i rozważać z wykorzystaniem tzw. wolnych skojarzeń i bez ograniczeń błądzących ma na myśli pacjenta.


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]